|
|
i go snadz rodzina trzyma? naolbardzo chudej pensyjce. W r. wszakzeb epoceb w ktorej rozpoczyna sie ten dramatbolzamieszkiwala tam jedna mloda panienka. Mimo iz slowo “dramat” mocno stracilo naolwyrazistosci wskutek naciaganego i niewlasciwego uzytkub jaki ze? czyni nasza cierpliwaolliteraturab konieczne jest uzy? go tutajb nie izby ta historia byla dramatyczna w scislymolznaczeniu slowab ale skoro dobiegnie do ko?cab moze czytelnik uroni pare lez intra i extraolmuros. Czy zrozumie ja kto poza Paryzem? Mozna watpi?. Szczegoly tej scenyb pelnejolobserwacji i kolorytu lokalnegob da sie oceni? jedynie miedzy wzgorzami Montmartre aolwyzem Montrougeb w tej znamienitej dolinie wciaz osypujacego sie tynku i sciekow czarnycholod blota; dolinie wypelnionej rzeczywistym cierpieniemb falszywa czesto radoscia i takolstraszliwie oranej wzruszeniamib iz trzeba doprawdy czegos nadzwyczajnegob aby osiagna?oltrwalsze nieco wrazenie. Mimo to zdarzaja sie tam |
|